DSC_1166

Pstrąże tzw. miasto duchów  nazywane jest Polską Prypecią. Jest to wieś w województwie dolnośląskim, znajduje się 20 km od Bolesławca. Obecnie jest to teren wojskowy na który obowiązuje zakaz wstępu. Zawsze chciałam zwiedzić to miejsce, dlatego razem z lubym i przyjaciółką postanowiliśmy pojechać tam na jeden dzień. 

Troszkę historii…

W 1901 roku dla potrzeb armii niemieckiej rozpoczęto przebudowę miasta. Powstały koszary dla wojska, stajnie, wybudowano nowy most. Po I wojnie światowej stajnie przebudowano na garaże. W 1945 r Pstrąże zostało zajęte przez wojska radzieckie i od tego czasu zniknęło z map. Most został wyburzony, aby uniemożliwić Polakom przedostanie się na teren obiektu.  Wcześniej miasto tętniło życiem były tam m.in. szkoły, bloki mieszkalne, sklepy. Dziś Pstrąże jest przejęte przez wojsko i popada w coraz większą ruinę. 

Jeśli chcielibyście zwiedzić Pstrąże, a nie wiecie jak tam dotrzeć to wystarczy, że wpiszecie w nawigacje „Pstrąże” a ona sama Was pokieruje w odpowiednie miejsce. U nas się sprawdziło. Auto zostawiliśmy przed mostem, przeszliśmy przez most kolejowy, szliśmy jeszcze z 10 min i w końcu zobaczyliśmy pierwsze budynki… 

Wrażenia są niesamowite, można poczuć i wyobrazić sobie jak wyglądało miasto, kiedy tętniło życiem. Panowała kompletna cisza, nie było żywej duszy. Opuszczone miasto zrobiło efekt „WOW”. Mimo, że miasto jest w ruinie można znaleźć tam sporo śladów przeszłości, w niektórych mieszkaniach wciąż są tapety, malowidła na ścianach,  stare zabawki, gazety z lat 80.  Warto wybrać się i zobaczyć to na własne oczy. Należy jednak uważać na wojsko. Lepiej nie zostać przyłapanym na „zwiedzaniu” miasta, ponieważ jest tam zakaz wstępu i grozi spora kara finansowa 😉 My mieliśmy to „szczęście”, że spotkaliśmy wojsko, byliśmy wtedy na dachu jednego z bloków i chowaliśmy się za kominami- nawet zrobiłam zdjęcie Panu P. i Pani M, które znajdziecie poniżej.

Oto zdjęcia z wyprawy:

1

2

DSC_1116

DSC_1118

DSC_1134

DSC_1136

DSC_1137

DSC_1139

DSC_1153Poznajcie moją przyjaciółkę Martynę 😉

DSC_1158Jeśli chcecie dostać się na dach w jednym z bloków, możecie wejść po tych „schodach”. Mnie i Martynę na górę wciągnął Piotr. Same nie dałybyśmy rady. Trzeba uważać, naprawdę łatwo o wypadek.

DSC_1166

IMG_9175

IMG_9182

IMG_9187

IMG_9189

IMG_9190

IMG_9206Piotr w swoim żywiole. Standardowo, musiał zabrać ze sobą liny 😉

IMG_9208

IMG_9209

IMG_9213Bohater? 😉

IMG_9221

IMG_9237

IMG_9257

IMG_9258

IMG_9259

IMG_9265

IMG_9268

IMG_9278

IMG_9289

IMG_9291Na dachu jest wiele dziur, trzeba patrzeć pod nogi :)

IMG_9293

IMG_9297

IMG_9307

IMG_9326

IMG_9327

IMG_9335     Z dachu widzieliśmy zbliżające się wojsko, musieliśmy się ukryć. Na szczęście nie było nas widać 😉

IMG_9337

IMG_9338

IMG_9351

IMG_9354

IMG_9355

IMG_9357

IMG_9364

IMG_9366

IMG_9370

IMG_9371

IMG_9374

Jeśli tylko będziecie mieli okazję, warto wybrać się do Pstrąża. Ja z pewnością jeszcze tam wrócę :)

Written by Patrycja

6 Comments

Patrycja

Niestety, nie można mieć pozwolenie na zwiedzenie tego miejsca, bo to teren wojskowy. Dla osób, które lubią ryzyko to miejsce idealne 😀

Reply
Patrycja

Lubię tego typu miejsca i znajduję w sieci 😉 Teren wojskowy, ponieważ to opuszczone miasto, są stare budynki, dlatego ćwiczenia dla wojska są tam idealne. Znalazłam mnóstwo pocisków w budynkach, więc ćwiczą tam dość regularnie.

Reply
Olga Nina

Zdjęcia faktycznie robią wrażenie i nieco przywołują w pamięci Prypeć, ale ja nie wybrałabym się w miejsce, gdzie jest zabroniony wstęp, na dodatek na terenie wojskowym. Kara finansowa jedno, ale budynki są w fatalnym stanie, widać, że naprawdę mogą się zawalić i katastrofa gotowa. Dobrze, że Wam się nic nie stało!

Reply
Patrycja

Tak, było ryzykownie. Budynki są w opłakanym stanie, jednak widoki i ta adrenalina to wynagradzają :) Tego typu miejsca są dla osób, które lubią czuć wyzwanie. Fakt, kara finansowa jest bardzo wysoka, ale na szczęście nam się udało :)
Moje pierwsze wrażenie po zobaczeniu tych budynków była myśl, że wygląda właśnie jak Prypeć :)

Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *